Uciekłam z domu, tak uciekłam jak zwykle. Zawsze wracałam po paru dniach a teraz? Nie mam do czego wracać a raczej do kogo. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Dlatego, że domu nie mam, rodziny też. Rodzeństwo zginęło w wypadku samochodowym bo ktoś przeciął hamulce. Ciągle następnego dnia tęsknię co raz bardziej. Tak byłam najmłodsza. Miałam 2 siostry starsze które kochałam, chociaż się kłóciłyśmy. Były dla mnie naprawdę ważne to z nimi przeżyłam najlepsze dzieciństwo a raczej z jedną. Karolina, to była moja druga starsza siostra. Wyjechała do Francji,gdy zdała maturę. Sandra strasza ode mnie siostra o 2 lata. To dzięki niej miałam fajne dzieciństwo. Była naprawdę ładna, w gimnazjum wszyscy chcieli się z nią kolegować. Mimo to była normalna, nie zachowywała się tak jak większość dziewczyn w gimnazjum. Była sobą i co najważniejsze była naturalna. Chociaż malowała oczy eylinerem i tuszem. Dzięki niej wszyscy mnie znali, to ona zawsze oglądała mecze, zawsze z nią wychodziłam jak byłam mniejsza. Od zawsze uwielbiałam grać w piłkę nożną, a ona była bardzo dobra w nożną tak jak i w koszykówce. Tak kochała koszykówkę. Teraz już te chwile nie powrócą zostaną same wspomnienia. Nigdy nie zapomnę jednego dnia, 13 lipca. Nigdy nie zapomnę, to od tamtego dnia stałam się inna. Wszystko odbiło mi się na psychice. Nikt nie wiedział że mam problemy doskonale to ukrywałam. A teraz co? Jest południe a ja siedzę na ławce bez żadnych rzeczy. Tak, rodzina mnie zostawiła. Nie mam już nikogo. Nie zauważyłam nawet jak z moich oczu popłyneły łzy. Nie dlatego że byłam jakaś słaba czy coś tylko dlatego że przeszłość mnie prześladuje. Nagle usłyszałam jakiś głos za sobą odwróciłam się, zobaczyłam jakiegoś blondyna, który coś do mnie mówił w nieznanym mi języku. Znałam tylko angielski i oczywiście Polski.
- Spieprzaj ode mnie człowieku. - powiedziałam po polsku. Byłam pewna że nie zrozumiał bo zawołał jakiegoś swojego kolegę. Zaczęli rozmawiać po niemiecku? Chyba po niemiecku. Zdenerwowałam się.
- Spierdalajcie stąd. - powiedziałam znowu po polsku.
- Polka? - zapytał o dziwo po polsku brunet.
- A co nie widać? - odpowiedziałam mu.
- Widać, widać. Stało się coś? - zapytał.
- Nie masz swojego życia? Nie nic się stało. - odpowiedziałam. Nie chciałam z nimi rozmawiać. Po chwili odeszli. Spojrzałam na ekran swojego telefonu. Widniała godzina 17. Była jesień więc powoli się ściemniało. Patrzyłam na ludzi, śpieszyli się do domu, do dzieci, do rodziny. A ja? A ja siedziałam sama na ławce, nie miałam gdzie iść. Nie znałam nikogo.
Liczba odwiedzających;)
sobota, 7 lutego 2015
Prolog
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz