Liczba odwiedzających;)

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 1

Po chwili przysiadł się do mnie blondyn, który wcześniej rozmawiał z tym polakiem. Serio, nie rozumiałam czemu usiadł sobie koło mnie. Nagle zapytał mnie.
- Do you speak English? -  (rozmowa toczy się po angielsku ale piszę po polsku:d)
- Tak. -  odpowiedziałam.
- Chodź zawiozę Cię do domu. -  powiedział.
- Tsaaa. Dzięki nie skorzystam.- odpowiedziałam
- Czemu?  Rodzice będą się martwić o ciebie. - powiedział. Co mam mu odpowiedzieć prawdę? Nie przecież go nie znam. Nie nie wiem.
- Rodzice? Nie mam, rodziny też.  Więc spierdalaj. - odparłam chamsko.
- Przykro mi.  Ile masz lat? -  zapytał? No tak właśnie jutro mam urodziny. Będę mieć już pełne 16 lat. Skończyłam gimnazjum. I nie zamierzam dalej się uczyć.  Nie mam dla kogo.  Najlepiej było by gdybym była tam. Wysoko  na górze z nimi.  Tak było by najlepiej.  Bo po co mam żyć? I tak nie przeżyje dłużej niż jakiś miesiąc czy co.
- Nie powinno Cię to obchodzić.- odpowiedziałam.
- Ale obchodzi, więc ile masz lat? - ponownie zapytał
- 16.- odparłam.
- Gdzie zamierzasz mieszkać? - zapytał.
- Nigdzie. Tutaj będę. -  odpowiedziałam.
- Co?  Chyba cie pojebało.  Chodź przespisz się u mnie. -  powiedział.
- Nie. Nie znam cie.
- Chodź nie skrzywdzę Cię. - powiedział. Dobra, w sumie jedna noc mnie nie zbawi nie? W sumie w nocy najlepiej się myśli. Wstałam z ławki.  Po chwili złapał mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś samochodu. Nie powiem. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Ale ciii. Wyrwałam mu swoją rękę i wsiadłam do samochodu.Przecież go nie znam, po co się zgodziłam? Nie wiem. Ale gdzie miałam spać? Na ławce? Nie, nie wiem, naprawdę nie wiem. Zastanawia mnie tylko jedno, czemu chce mi pomóc? Przecież mnie nie zna. No tak, ale. Dobra żadnego ale. Nie zamierzałam być dla niego miła. Nie chce, albo nie potrafię być miła. Wszystko się spieprzyło przez jeden cholerny dzień. I zazdrość ludzi. Taka sama i 'rodzina'. Tsaaa rodzina, czym prędzej po śmierci moich bliskich miałam wybór, albo idę do domu dziecka, albo jadę za granicę. Wybrałam, że pojadę za granicę. Przywieźli mnie tutaj, i czym prędzej pojechali. I to się nazywa kurwa rodzina? No chyba nie. Mimo wszystko co się działo u mnie w domu, kochałam rodziców. Pewnie wiele z was zastanawia się co się działo takiego w domu. Ale o tym nie teraz. Nie umiem jeszcze nikomu o tym powiedzieć. Nikomu. To dla mnie zbyt trudne. Wiele osób myśli, że oo jak mam 16 lat to jestem taka sama jak inne dziewczyny. A prawda jest taka, że jestem inna. Nigdy mnie nie interesowały lalki, czy jakieś zabawki. Zresztą dużo ich nie miałam, a prawie wogule. Miałam może z 2 lalki, które i tak długo nie 'pożyły' bo obcięłam im włosy. I wtedy mi się nie podobały to je wyrzuciłam. Też wiele osób uważa, że tak jakby to powiedzieć jestem typowym gimbusem. A prawda taka nie jest. Odkąd pamiętam, zawsze pomagałam rodzicom w gospodarstwie. Dobra, nie chcę o tym myśleć już. Kiedyś i tak będę musiała opowiedzieć wam wszystko od początku.
- Wysiadamy, to tutaj.- powiedział wyrywając mnie z dalszych wspomnień. Wysiadłam z samochodu i poszłam za blondynem. Nie przyjrzałam się do końca mu w parku, a teraz widzę, go dokładnie. Ma meega oczy, nie umiem określić ich barwy, są tak jakby połączeniem brązu,zieleni i szarości. Dziwne, ale za to wyglądają mega ładnie, i do tego grzyweczka zaczesana na bok. Mmmm. Nie powiem, że nie. Nawet przystojny jest. Wsiedliśmy do windy. Jechaliśmy w ciszy, każdy z nas nie wiedział co powiedzieć. Ja tam nie miałam jakoś ochoty na rozmowę. Winda zatrzymała się, otworzył drzwi i weszliśmy do apartamentu. O luju... Jaki ładny był. Wkońcu odważyłam się odezwać.
- Czemu mi pomogłeś?- zapytałam.
- Bo mogę?- powiedział.
- To nie jest wytłumaczenie.- powiedziałam
- Dobra, no zobaczyłem cię w parku, musiało coś się stać, więc podszedłem i zapytałem, ale okazało się, że chyba nie znasz niemieckiego no i zaczęłaś coś mówić po polsku jak sie nie mylę. No poszedłem po Łukasza, porozmawiam chwilę z tobą i poszliśmy na trening, po treningu nadal tam siedziałaś, no i usiadłem koło ciebie i tak jakoś wyszło.-powiedział.
- Aha, spoko.-powiedziałam obojętnie.
- Chodź oprowadzę cię po mieszkaniu.- powiedział. I udaliśmy się najpierw do kuchni. Serio full wypas. Ciekawe po co mu takie duże mieszkanie, a może nie jest aż tak duże? Później zaprowadził mnie do łazienki . Następnie udaliśmy się na górę, korytarz, jak to korytarz może być. Udaliśmy się do dwóch pokoi które były zamknięte.
- Czemu są zamknięte te dwa?- zapytałam.
- Bo po imprezie trochę mi zrujnowali te dwa pokoje i są w remoncie- odpowiedział.
- To grubo było- pomyślałam. Potem pokazał mi mój tymczasowy pokój. Nie powiem ładny był. Jeszcze pokazał mi drugą łazienkę.. Mmmm cudo! Najpiękniejsza łazienka jaką widziałam! Serio. Poszliśmy do ostatniego 'przystanku' do jego sypialni. Nie powiem, miał gust.Położyłam się na łóżku, o kurwa jakie zajebiste, a jakie wygodne. O nie, ja dziś śpię tu!
- Mmm jakie zajebiste łóżko, śpię na nim..-powiedziałam
- Jaak chcesz ja też tu śpię^^-odpowiedział.
- Pff, nie! Najwyżej śpisz tutaj na podłodze.- odparłam
- Zapomnij- odpowiedział. Kurwa, ale ja głupia jestem, przecież wogule nic o nim nie wiem.
- Opowiedz coś o sobie-powiedziałam
- No więc, jestem Marco Reus, gram w Borussi Dortmund, mam 21 lat(tak wiem Marco ma więcej, ale na potrzeby opowiadania ma 21), moją pasją jest nożna, lubię robić zdjęcia no i kocham grać w nożną. Rodziców także jak ty nie mam, zginęli w pożarze, no i chyba to tyle, teraz ty.-powiedział
- Jeju, jestem Kate Marczyk mam 16 lat, kocham nożną, jeden dzień zmienił moje życie. Nigdy go nie zapomnę, rodzina mnie nie uznaje, miałam rodziców którzy eh... byli jacy byli ale kochałam ich i siostry najlepsze pod słońcem. Nie rozumiem jak można zniszczyć komuś życie, bo jest zbyt mądry. No i tyle.- powiedziałam.
- Aaa no widzisz, takie życie. To co robimy? Oglądamy jakiś film?- zapytał
- No możemy..-odparłam. Nie no nawet spoko człowiek, też nie ma rodziców itp. Jest po prostu sobą i to jest fajne, bo mało osób znam którzy są sobą, a nie udają kogoś innego. Wzięłam jego laptopa, i włączyłam film ,,Obecność" mnie osobiście śmieszą horrory, to jest śmieszne, że ludzie którzy siedzą koło ciebie boją się animacji komputerowej i swojej wyobraźni. Po chwili wszedł blondyn z popcornem.
- Jaki film wybrałaś?- zapytał i położył się koło mnie.
- Obecność, horror.- odpowiedziałam.
- Serio? Horror? Później będziesz się bała i co wtedy zrobię?^^-zapytał z swoim uśmiechem.
- Hahahahhahahahahha ja? Chyba cię pojebało, ja się nie boję horrorów.- powiedziałam
- To spoko, włączaj. - powiedział. Cały czas śmieliśmy się z tego filmu, szczególnie ja, potem nam odbiło, szczególnie mi i zaczęłam rzucać popcornem w niego. Po chwili on we mnie i nie wiem nawet kiedy razem upadliśmy na podłodze, oczywiście on na mnie-.-
- Weź zejdź ze mnie grubasie-powiedziałam się śmiejąc przy tym.
- Mi tam wygodnie jest-powiedział z swoim zboczonym uśmiechem.
- Tsaaa, ale mi nie. Mówię ci gruby jesteś- powiedziałam i pokazałam mu język ;p Po chwili jednak zszedł ze mnie i pomógł mi wstać.
- Jaaa gruby? No chyba nie, po czym zdjął swoją koszulkę i zobaczyłam jego brzuch,tors-aaaaaawwwwwwwwwwwww*.* Idealny! Dobra Kate, ogarnij się.
- Dobra, dobra już nie chwal się tak swoim brzuchem-powiedziałam i poszłam do łazienki, ogarnęłam się i przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ubrań, oprócz tych tu moich. Owinęłam się ręcznikiem i weszłam do sypialni Marco. Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się tak dziwnie, i i się przyglądał. Ja pierdolę, faceci.
- Masz jakąś koszulkę i spodenki czy coś?-zapytałam.
- Koszulkę mam trzymaj i dał mi strasznie krótką koszulkę.
- Serio? Krótszej się nie dało? A tak wogule skąd masz taką krótką koszulkę?-zapytałam
-Kupiłem dla siostry, ale ona nie interesuje się nożną, więc została u mnie.-powiedział
- Aha- odpowiedziałam i zniknęłam za drzwiami łazienki, ubrałam koszulkę, nie no świetnie, po prostu zajebiście, koszulka była za krótka i to o dużo, odsłaniała mi połowę pośladków, na których miałam bieliznę. Dobra, raz się żyję, wyszłam z łazienki i powiedziałam do Reusa, który siedział dalej na łóżku i coś pisał na telefonie.
- Łazienka wolna, możesz iść.- powiedziałam i chciałam trochę podenerwować jego więc poszłam do 'swojego' pokoju. Miałam już wchodzić do pokoju gdy poczułam, że złapał mnie za rękę, i momentalnie odwrócił w swoją stronę.
-  Nie miałaś przypadkiem spać w moim łóżku?-zapytał, cały czas trzymając mnie za rękę.
- Może i miałam-powiedziałam i po chwili dodałam- Ale jakoś chyba wolę swoje 'tymczasowe' łóżko.- po czym weszłam do pokoju i się położyłam, kurwa jakoś tu zimno, serio, podeszłam do okna i no serio, okno otwarte jesienią, pojebany jest on czy co? Wyszłam z pokoju i poszłam do jego, oczywiście nie było go tam, tylko w łazience. Położyłam się na jego łóżku i nakryłam się kołdrą, noo i od razu lepiej.Po chwili wyszedł on, w samych bokserkach -.- Był zaskoczony, że leże w jego łóżku.
- Zmieniłaś zdanie?- zapytał.
- Gdyby ktoś nie był pojebany i by nie otworzył okna na cały dzień i by w nim nie było zimno to bym tu nie przyszłą-.-] -odpowiedziałam.
- Upsss zapomniałem wybacz.- odpowiedział i położył się koło mnie.Odwróciłam się plecami do niego, miałam zamknięte oczy, już prawie zasypiałam gdy poczułam jak on przytula mnie. Dziwne to było, po chwili poczułam jak przegryza mi lekko płatek ucha i szepnął 'dobranoc'.
- Co ty robisz?-zapytałam
- Jaaa eee śpię, nie widać?- zapytał
- Miałeś spać na podłodze, jeśli dobrze pamiętam.-odpowiedziałam.
-Nigdy w życiu.-odpowiedział
- Dobra, to śpij ze mną ale mnie może puść?-zapytałam.
- Hmmmm niech się zastanowię, NIE. Dobranoc.- powiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej.
_________________________________________________________________________
I jak? Podoba wam się? Zaskoczeni?;p

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny rozdział, niestety źle mi się go czytało bo nie lubię przeklinania. Ale nie zwracaj na mnie uwagi, pisz :) Bardzo fajny. Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealny <3 Szybko dodawaj następny ;)

    OdpowiedzUsuń